„Nie trzeba się nikogo bać. A jeśli ktoś się
kogoś boi, to dlatego, że udzielił temu komuś jakieś władzy nad sobą.”
- Hermann Hesse.
Zakład karny, w którym przesiadywał Shon
Cooper, znajdował się trzy przecznice od ich komisariatu. Tak więc Johnny i
Jessica znaleźli się koło więzienia już piętnaście minut po tym, jak
dowiedzieli się, że mają zgodę na przesłuchanie Fryzjera.
Na początku przywitał ich młody strażnik,
który posiadał krótkie, czarne włosy. Miał na sobie mundur, składający się z
czarnych spodni, czapki oraz niebieskiej koszuli. Do jego pasa przymocowana
była broń, pałka oraz klucze.
- Naczelnik poprosił mnie, abym państwa
zaprowadził do sali odwiedzin – oznajmił strażnik. – Proszę za mną.
Szli za nim niewielkim korytarzem. Po
skręceniu w lewo, zobaczyli pojedyncze, szare drzwi. Mężczyzna otworzył je
kluczem, po czym wpuścił ich do środka. Pomieszczenie stało puste. Nie było w
nim żadnej osoby, która odwiedziłaby jednego ze skazańców. Strażnik wskazał im
stanowisko, przy którym mieli usiąść. Przysiedli więc na krzesłach naprzeciw
niewielkiego lustra, który odgradzał przestępcę i odwiedzającego.
Wkrótce jeden ze strażników przyprowadził
Fryzjera. Był zakłuty w kajdanki i ubrany w pomarańczowe, więzienne ciuchy. Miał
krótkie, jasne włosy oraz szare oczy. Kiedy usiadł naprzeciwko nich, spojrzał
na Johnnyego z drwiącym uśmieszkiem. Jednocześnie podnieśli czarne słuchawki do
uszu.
- Wyproś tą kobietę, to porozmawiamy –
zaczął na początku Fryzjer, zwracając się bezpośrednio do Johnnyego, a Jessicę
zignorował.
- Umówmy się, że to nie ty będziesz
dyktował warunki, jasne? – powiedział stanowczo.
- Jesteś pewien? – zadrwił z niego, lecz
Johnny miał to gdzieś. Nie chciał bawić się z nim w kotka i myszkę.
- Ile jeszcze znajdziemy ofiar? – zapytał
go wprost.
- Czy ja jestem prorokiem? Nie wiem. –
Kiedy wypowiadał słowa, strażnik, który ich tu przyprowadził, podał
Johnnyowi niewielką karteczkę do ręki.
- Słuchaj, czy ty myślisz, że my
uwierzymy, że nie masz nic wspólnego z zabójstwem tych kobiet? – odezwała się Jessica, a Johnny w tym czasie
przeczytał wiadomość. Było tam jedno, krótkie zdanie: Znaleźli kolejne ciało kobiety. Zwinął z powrotem kartkę,
przekazując ją swojej partnerce.
- Nie interesuje mnie to, czy w to uwierzycie,
czy nie – rzekł skazaniec. – Trzeba mieć jakieś dowody, ale z tym troszkę nie
tak, prawda? Sam jestem pod wrażeniem tego, kto to robi. Co? Następna
dziewczynka? – powiedział, kiedy zobaczył na twarzy Jessici wściekłość. –
Poczekam tu na ciebie – zwrócił się do Johnnyego. – Wtedy sobie porozmawiamy.
- Myślę, że nie mamy o czym gadać –
odparł stanowczo.
- Ach, ja jestem potrzebny wam – rzekł,
ignorując jego słowa. – Ty jesteś potrzebny mnie.
- Zdradzisz mi do czego?
- Ech, panie policjancie. Nie pamiętasz,
jak to było. Chłopiec na piątym piętrze, którego chciałeś uratować. Taki
dzielny „pan policjant” i się nie udało. Chciałbym wiedzieć, jak to było
naprawdę.
Johnny spoglądał na niego z wielką
wściekłością. Zastanawiało go to, skąd on wiedział o tym wydarzeniu. Nie chciał
jednak, aby zwykły psychopata wytrącił go z równowagi. Zakończyli więc rozmowę.
Musieli udać się na miejsce, gdzie znaleziono kolejne ciało młodej kobiety.
***
Dotarłszy na miejsce, zauważyli pełno
dziennikarzy. „Jeszcze tego nam brakowało” – pomyślał Johnny. Nie dość, że
jeden z nich zalazł im już za skórę, to jeszcze następni szukają sensacji. Idąc
w stronę rzeki, usłyszeli jedną z kobiet, która relacjonowała wiadomości do
kamery.
- Właśnie zakończono akcje wyławiania
kolejnego ciała. Ofiarą była młoda kobieta. Jej ciało znaleziono na tratwie,
która płynęła nurtem rzeki. Dziewczyna została makabrycznie oszpecona. Miała
ogoloną głowę. Te zbrodnie przypominają te sprzed wielu lat. Na razie nie
widomo, kto za tym wszystkim stoi. Trwają spekulację. Czy Fryzjer, seryjny
morderca z przed lat, uciekł z więzienia? Czy może pojawił się jego następca?
Gdy przedostali się za żółtą wstążką,
zauważyli policjanta, który interweniował, prosząc dziennikarzy o usunięcie się
z miejsca zdarzenia. Było to jednak trudne zadanie, gdyż okazali się niezwykle
nachalni.
- Żadnych zdjęć i kamer! Proszę się
odsunąć – powtarzał po stokroć.
- Nie mają za grosz szacunku –
stwierdziła po cichu Jessica.
- A no, nie mają – zgodził się z Johnny.
Zobaczyli Billyego, który robił sekcje
zwłok. Po jego minie Johnny wywnioskował, że usłyszy to samo, co przy dwóch
wcześniejszych morderstwach.
- Ten sam scenariusz, co ostatnio – rzekł
patolog, kucający przy martwej kobiecie. – Musiała zginąć przedwczoraj.
- Słuchajcie – usłyszeli głos jednego z
policjantów. – Dostałem właśnie informację, że nurkowie znaleźli w wodzie, tam
przy brzegu – wskazał ręką miejsce leżące po drugiej stronie rzeki – jakieś
ubrania. Podejrzewamy, że mogły one należeć do którejś z ofiar.
- A poszły już do badania? – zapytała go
Jessica.
- Nie, to świeża informacja. Od kilku dni
przeszukujemy rzekę i jej brzegi.
- No dobra, mogą być z tego jakieś ślady.
– Kiedy to powiedziała, zadzwoniła jej komórka. – Tak… Dobrze, zaraz tam będę.
Dzięki – zakończyła rozmowę. – Słuchaj, Johnny, Diana dzwoniła, że specjalista
od mikrośladów ma dla nas jakieś rewelacje. Pojadę tam i pogadam z nim.
- Dobra, podrzucę cię, a przy okazji
porozmawiam sobie jeszcze raz z Fryzjerem.
***
Johnny znalazł się przy zakładzie karnym
w dwadzieścia minut. Przywitał go ten sam strażnik, co wcześniej, po czym
zaprowadził go do sali przesłuchań, gdzie czekał już na niego Fryzjer. Kiedy
wzięli słuchawki do ręki, morderca popatrzył na niego z politowaniem. Chciał
zadać pytanie, dotyczące śledztwa, lecz ten mu przerwał.
- Pewnie trudno jest ci z tym żyć, panie
policjancie, co?
- Niby, z czym? – spytał.
- No, ze świadomością, że mogłeś uratować
tego chłopca.
- Jakiego chłopca? – Johnny grał na
zwłokę. Nie chciał mu pokazać, że wie, o kogo mu chodzi.
- Tego na piątym piętrze, którego nie
udało ci się złapać.
- Nie będę z tobą o tym gadał, jasne? –
odrzekł stanowczym głosem.
- Będziesz, będziesz – powiedział,
śmiejąc mu się w twarz. – Chcesz wiedzieć, kto zabija te kobiety? To będziesz
gadał.
- Ty je zabijasz, koleś – powiedział
spokojnie. – I wiesz, co? Nie będzie już długich rozmów ani żadnych gierek. Nie
będziesz miał nawet okazji wykazać się swoją elokwencją. Świat za niedługo o
tobie zapomni…
- Świat? Może – przerwał mu. – Może
zapomni. Ale nie ty, kolego, nie ty. Będziesz pamiętał tego chłopca. Mogłeś go
uratować. Każda noc przypomina ci o tym, prawda? Każda jedna nieprzespana noc.
Będziesz pamiętał – zaśmiał się drwiąco.
Johnny natychmiast odłożył słuchawkę.
Popatrzył na niego złowrogim spojrzeniem. Zostawił go, kierując się do wyjścia.
Nie chciał już z nim gadać. Nie mógł znieść tego, że ktoś taki znalazł u niego
słaby punkt.
Jadąc w stronę komisariatu, Johnny myślał
intensywnie nad tym, czego przed chwilą się dowiedział. Zastanawiało go, skąd u
licha Fryzjer wiedział o tym, że on tam był. I skąd mógł przypuszczać, że ten
chłopak nie żyje. Przecież słyszał, jak lekarz pogotowia mówił, że przeżył.
To wszystko zaczęło go dręczyć. Nie dość,
że nie mógł spokojnie zasnąć, to jeszcze teraz wypominają mu to. Czuł się źle.
A może jednak nie przeżył operacji? Po
tym wydarzeniu, Johnny bał się zadzwonić, aby powiedzieli mu o stanie zdrowia
Daniela. Lękał się, że mógłby wtedy usłyszeć niedobre wieści. Mimo iż ciągle
widział ludzkie tragedie, z tym nie mógł sobie poradzić. A co, jeśli mógł
uratować tego chłopca? Że to przez niego chłopak nie żyje?
***
Po powrocie z więzienia, Johnny usiadł
przy swoim biurku, zaczął raz jeszcze przeglądać akta sprawy Fryzjera. Nie
wiedział, co chciał przez to osiągnąć. Może również pragnął znaleźć jego słaby
punkt? Tylko, dlaczego akurat tutaj szukał?
Zamknął akta ze zdenerwowaniem. Westchnął
głęboko, kładąc ręce na skroniach, po czym zamknął oczy.
- Johnny, coś się stało? – usłyszał głos
Diany.
Gdy podniósł głowę do góry, kobieta
patrzyła na niego z lekkim zaskoczeniem.
- A, nic – westchnął, lekko potrząsając
głową.
- Chcesz kawy? – zapytała go.
- Nie, dzięki. Pamiętasz tego chłopaka –
powiedział po chwili, zatrzymując Dianę, która chciała już wyjść z pomieszczenia.
– Tego, który skoczył z piątego piętra?
- Tak, jasne – potwierdziła.
- Słyszałaś o tym, żeby on umarł? –
zapytał ją.
- Nie, nie słyszałam.
- Wiem, że był w ciężkim stanie w
szpitalu, ale przecież przeżył.
- Jeśli chcesz, mogę sprawdzić, co się z
nim dzieje.
- Byłbym wdzięczny.
Kiedy Diana wyszła, został sam ze swoimi
myślami. Wstał z krzesła, podchodząc do okna. Miał nadzieje, że tym razem
pokona strach… że odważy się usłyszeć, co z chłopcem. Musiał to przyjąć na swe
barki, by móc przy następnym spotkaniu z Fryzjerem, spojrzeć mu prosto w oczy
bez żadnych wyrzutów sumienia.
~*~
Rozdział z dedykacją dla Dextera_hp.
Wiesz, że mnie motywujesz? Dziękuję Ci za to;)
Dla ciekawych, zapraszam do zakładki o
bohaterach. Mam tam nowe zdjęcia i paru nowych bohaterów, którzy się dopiero za
jakiś czas pojawią. W szczególności ostatnia osoba;)
Pozdrawiam:*
No.. Fryzjer umie wykorzystać słabe punkty swoich przeciwników, że tak to ujmę. Prowadzi istnie psychologiczną grę. Tylko czy mu się to opłaci? A możę ten chłopiec będzie miał coś wspólnego z tymi zbrodniami? Może poprzez rozmowę z Johnnym, Fryzjer chce go nakierować na mordercę? ;>
OdpowiedzUsuńTo jest basskie:)) Notka bardzo fajna:> Cieszę się, że już ją dodałaś! Szablon także jest fajny:P Bardzo ładny, gustowny... Jestem pierwsza?? Ale tu cisza xDD
OdpowiedzUsuńTen twój Johny... O boziuniu!!! Chyba się zakochałam ;D
Mi się także notka bardzo podoba. Ale motyw skądś kojarzę, kilka lat temu był taki odcinek W11, to nim się inspirowałaś?
OdpowiedzUsuńOgólnie bardzo fajny styl i dobrze się czytało. [skrajnie-rozni]
Ugh, jak czytałam ten fragment, gdzie Fryzjer szantażuje Fryzjera to o mało z fotela nie spadłam! jak on w ogóle może tak mówić? Człowiek bez skrupułów i sumienia. ^^ Hmm... Ciekawe, jak dalej potoczy się akcja ;)
OdpowiedzUsuńCzekam niecierpliwie :)
Pozdrawiam,
Co za gnojek z tego Fryzjera, naprawdę. Że też naprawdę istnieją tacy ludzie... ciekawi mnie, dlaczego Fryzjer twierdzi, że to ktoś inny. Może to on? Albo ktoś inny? Albo fryzjer komuś to zleca... sama nie wiem i bardzo mnie o ciekawi. Widzę, że po prawej są takie zakładki "Fryzjer" i poszczególne rozdziały i to bęzie podzielone tak na sprawy, które później będą? :> Szablon ładny, ale mi się jednak podobał tamten stary. Nie wiem czemu, ale wciąż jakoś tak wyczekuję może jakiś wątek miłosny?? :> Ale to raczej nie na miejscu, bo tu jest poważna sprawa, a nie żadne romansidła :D Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNo to Johny ma dylemat. Wyobrażam sobie, co może czuć. Do tej pory myślał, że chłopak przeżył, a teraz naszły go wątpliwości. Dziwi mnie, czemu Fryzjer tak bardzo mu to wypominał. Czy miał jakiś związek z tą sprawą? Ciekawe. No i jak dalej potoczy się śledztwo? Mam nadzieję, że już nie będzie ofiar i o właśnie Fryzjer ich dokonywał.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
[milosc-ron-hermiona]
Przeczytałam dzisiaj Twoje opowiadanie od pierwszego rozdziału do tego najnowszego. Natknęłam się na nie co prawda już wcześniej, ale dopiero teraz znalazłam chwilkę na zapoznanie się z nim. Jestem pod dużym wrażeniem. Rozdziały świetne, fabuła trzyma w napięciu. No cóż mogę rzec? Czekam na więcej i życzę weny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
http://mypatchwork.blog.onet.pl/
Nie spodziewałam się, że ten rozdział mnie tak wciągnie...Po skończeniu mam ochotę na więcej i jestem bardzo ciekawa co będzie dalej. W końcu te zabójstwa, tajemniczność Fryzjera i trudna przeszłość Johny'ego to niezwykle interesująca sprawa.
OdpowiedzUsuńWspółczuję naszemu bohaterowi, jego wyrzuty sumienia dają o sobie znać...Ale tak to już w życiu jest, że nie wszystkiemu możemy zaradzić. Jestem tylko ciekawa czemu Fryzjer zagadywał go o tę sprawę? Chodziło mu o zadanie bólu czy może o coś jeszcze?
Twoje opowiadanie jest coraz lepsze^^ Robi się z niego prawdziwy kryminał.
Mega przyjemny rozdział ! :D Ta rozmowa z Fryzjerem trochę mnie zdziwiła... był taki spokojny , opanowany i wydawało się, że to wszystko go nei rusza.... PRAWDZIWY GENIUSZ ZŁA :D Mój idol xd Końcówka też niczego sobie. Powróciło wspomnienie tego chłopaka ( właściwie Fryzjer je "przywołał" xd ) i tak nie wiadomo, co teraz się stanie . Czekam na kolejny wpis z niecierpliwością :D
OdpowiedzUsuńA teraz lecę zobaczyć bohaterów... ; >
Pozdrawiam,
Przepraszam, że tak późno, ale nie mam już na nic czasu. Nawet na myślenie.
OdpowiedzUsuńJuż myślałam, że to koniec, ale jak widać masz zamiar potrzymać nas w niepewności. Z drugiej strony, to byłoby za proste, no nie?